Get Adobe Flash player

Szanowni Państwo, z całego serca pragnę Państwu podziękować za zaproszenie na premierę filmu o Profesorze Zygmuncie Lubicz-Zaleskim, a także za wskazanie seansów popremierowych. Ze względów zdrowotnych na premierze nie mogłem niestety być, natomiast wybrałem się w sobotę do kina „Kultura”. Jestem oczarowany zarówno treścią jak i formą tego obrazu. Uważam, że w czasach, kiedy gloryfikuje się ponad wszelką miarę „patriotyzm” brutalny i chaotyczny, próbując nawet relatywizować znaczenie Armii Krajowej, niezwykle ważne, choćby dla wychowania młodego pokolenia, jest pokazywanie patriotyzmu pozytywistycznego, polegającego na twórczym wkładzie do nauki i kultury, bez którego wolne państwo w ogóle nie mogłoby zaistnieć. Film pokazuje, że można być jednocześnie Europejczykiem i polskim patriotą, co też nie dla wszystkich jest w tej chwili oczywiste.

Miło zaskoczyły mnie momenty, do których mam stosunek osobisty. Biblioteka Polska w Paryżu, zajmuje trwałe miejsce w mojej pamięci od czasu wykładu, który wygłosiłem tam przed ok. 10 laty, a otrzymany wówczas prezent (A. Mickiewicz, Les Slaves, Paris, 1914), należy do moich skarbów. Ze wzruszeniem zobaczyłem „z bliska” Villard-de-Lans, o którym wiele opowiadał mi niegdyś ś.p. ksiądz Bronisław Bozowski, katecheta tej szkoły. Działalność pedagogiczna prof. Zaleskiego w obozie w Buchenwaldzie kojarzy mi się z moim mentorem ś.p. prof. Kazimierzem Michałowskim, który w Oflagu w Woldenbergu nauczał nawet hieroglifów egipskich.

Raz jeszcze serdecznie dziękuję, a Fundacji Zygmunta Zaleskiego życzę kolejnych, równie udanych przedsięwzięć.

Z wyrazami głębokiego szacunku,

prof. Karol Myśliwiec

Z filmem Z dala od orkiestry jest jak z esejem. Dobry esej to taki, w którym nie tyle znajdujemy odpowiedzi na pytania, ale który inspiruje nas do zadawania własnych.

To, co zainteresowało mnie w tej opowieści o Zygmuncie Lubicz-Zaleskim, to przede wszystkim związek humanisty i patriotki, jak zostają określeni w filmie małżonkowie Zalescy. Nie ukrywam, że o wiele bliższa jest mi postawa żony bohatera filmu, Marii Zdziarskiej, lekarki, która brała udział w wojnie 1920 roku i swoje wspomnienia spisała. Notabene opowieść o losach tej fantastycznej kobiety, więźniarki Pawiaka i Ravensbrűck, która w obozie koncentracyjnym nie wahała się wykonać zabiegu odmy cierpiącej współwięźniarce, pokazuje jak wyemancypowane były Polki żyjące w okresie dwudziestolecia międzywojennego; i jak współcześnie traktowano wówczas instytucję małżeństwa. W mojej interpretacji Maria Zaleska jest cichą bohaterką tego filmu. 

Druga rzecz warta refleksji (i nade wszystko docenienia) to rozumienie przez Zygmunta Zaleskiego, tego – jak go nazywano - „ambasadora sprawy polskiej”, roli i ważności edukacji. Zygmunt Zaleski był nie tylko twórcą jedynego polskiego liceum mogącego swobodnie działać podczas II wojny światowej w Europie (chodzi o Liceum imienia Cypriana Kamila Norwida w Villard–de–Lans), ale organizatorem nauczania również w niezmiernie ekstremalnych warunkach, bo w Buchenwaldzie, do którego trafił. Zdumiewa (zwłaszcza dzisiaj) postrzeganie przez niego nauczania i uczenia się jako obywatelskich obowiązków. Zaleski wpoił coś takiego swoim dzieciom, o czym przekonuje nas wspomnienie syna, który podczas okupacji, owszem, działał w konspiracji, ale również brał udział w tajnym nauczaniu, bo uznawał je za formę oporu wobec wroga.

Po trzecie, ten film wydaje mi się szczególnie ważny w okresie dyskusji o uchodźcach, debat „przyjmować – czy nie?” (oczywiście, że tak), ponieważ przypomina nam, że Polacy również byli uchodźcami, bo to przecież dla nich Zygmunt Zaleski zorganizował wspomniane wyżej liceum.

I jeszcze jedno, Zaleski wybrał pracę z polską mniejszością we Francji, bo nie podobały mu się kłótnie i spory, jakie miały miejsce w już niepodległej Polsce. Jak prawdziwy inteligent świadomy, że jego przeznaczeniem są „służba, misja, ofiara”, wolał wrócić do tych, którzy go potrzebowali niż toczyć jałowe spory. Wiedział, że tam, na obczyźnie, po prostu bardziej się przyda. A przecież kolejne ważne dla inteligenta pojęcie to „użyteczność”. Z jednej strony taka wiara w etos, chęć działania - krzepią, jednak z drugiej strony – to bardzo smutne, że również w tak radosnych okolicznościach byliśmy podzieleni. Nie wiem, czy było to intencją Autorów filmu, ale przypomnieli nam, że historia się nie powtarza, tylko złośliwie rymuje.

dr hab. Katarzyna Taras 

/filmoznawca, krytyk filmowy/

Film Rafaela Lewandowskiego jest wielowątkową opowieścią o Zygmuncie Lubiczu- Zaleskim – zasłużonym humaniście i działaczu społecznym, w pełni oddanym sprawie polskiej, której poświęcił całe swoje dorosłe życie. A żył w czasach burzliwych, kiedy Polska wybijała się na niepodległość i ofiarnie jej broniła. Zaleski wspierał ojczyznę z oddali, nieustannie przyjmując rolę ambasadora i animatora kultury polskiej w Europie Zachodniej. Zrządzeniem losu, a później świadomą decyzją bycia emigrantem większość życia spędził we Francji, gdzie nieustannie angażował się na rzecz polskiej kultury i nauki. Nigdy nie stracił fizycznego i emocjonalnego kontaktu z ojczyzną: często przyjeżdżał do Polski i zawsze nosił ją w sercu.

Z dala od orkiestry przywraca pamięć o niesłusznie dziś zapomnianym badaczu literatury romantyzmu, tłumaczu, nauczycielu, muzyku, poecie i dobrym duchu sprawy polskiej na Zachodzie. Dokument Lewandowskiego nie tylko bardzo interesująco przybliża sylwetkę Zaleskiego, ale też ukazuje losy jego szlacheckiej rodziny ściśle związanej z dziejami Polski. To przejmująca opowieść o różnych obliczach patriotyzmu, o sile rodzinnych tradycji, a także o Polakach jako Europejczykach. Z dala od orkiestry jest ważnym głosem w dyskusji o naszej tożsamości. Każdy, komu bliskie są tematy polskie wpisane w europejski kontekst, powinien ten film obejrzeć.

dr Marcin Lutomierski 

/literaturoznawca, historyk literatury i kultury polskiej, badacz twórczości emigracyjnej/

Rzadko polska kinematografia portretuje rodaków, którzy pracują na rzecz naszego kraju poza jego granicami. Tym większa wartość pełnometrażowego dokumentu Rafaela Lewandowskiego przybliżającego nam niezwykłe losy i dokonania wybitnego działacza emigracyjnego, Zygmunta Lubicza-Zaleskiego. Biografia bohatera filmu okazuje się lekcją patriotyzmu ukształtowanego przez najlepsze wzorce tradycji romantycznej. To także świadectwo ludzkiej wierności idei humanizmu w obliczu dramatycznych wydarzeń z dziejów Europy w XIX i XX wieku.

Zawarte w filmie informacje, wypowiedzi historyków literatury, a także krewnych i znajomych Lubicza-Zaleskiego, potwierdzają trwałość i ciągłość jego osiągnięć w dziedzinie upowszechniania polskiej kultury, sztuki i nauki. Szczególną rolę spełnia w dokumencie wyzwanie przedstawienia środkami audiowizualnymi koncepcji estetycznych Lubicza-Zaleskiego. Jego synestezyjna wrażliwość staje się dla nas uchwytna dzięki kreatywnym ekranowym zestawieniom obrazów i dźwięków, a także poruszającej narracji Wojciecha Pszoniaka.

dr Radosław Osiński

/krytyk filmowy, filmoznawca, kurator w Centrum Sztuki Filmowej CSW „Znaki Czasu” w Toruniu/

  • Z dala od orkiestry [10].jpeg
  • Z dala od orkiestry [11].jpeg
  • Z dala od orkiestry [12].jpeg
  • Z dala od orkiestry [13].jpeg
  • Z dala od orkiestry [16].jpeg
  • Z dala od orkiestry [18].jpeg
  • Z dala od orkiestry [20].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[2].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[3].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[4].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[5].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[6].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[7].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[8].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[9].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[10].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[11].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[12].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[13].jpeg
  • Z_dala_od_orkiestry_FOTO[14].jpeg